Słomiany zapał? Nie! Pomysłowe ogrzewanie.

0

wfo00

EKOstrażnicy Ponidzia 2

W kolejnym odcinku z serii artykułów o alternatywnych paliwach wykorzystywanych do ogrzewania domów mieszkańców Ponidzia poruszymy temat biomasy.
Biomasa, jako szeroko rozumiane paliwo pozyskiwane z roślin, znana jest od tysięcy lat. Pierwszym stosowanym przez człowieka paliwem było wszak drewno, które do dziś zajmuje poczesne miejsce w rankingu paliw stosowanych do ogrzewania domostw. Nie są w stanie zagrozić jego popularności nawet wprowadzane na rynek nowinki paliwowe, produkowane też bądź co bądź z… drewna (brykiet, pellet). Nawet era węgla i jego panowanie w różnych regionach świata nie spowodowały, by drewno jako paliwo odeszło w zapomnienie. Jednak jak wszystkim wiadomo „Polak jak chce, to potrafi”, a jeśli jego pomysły oprócz oszczędności wpływają również pozytywnie na stan środowiska, to tylko chwalić takie działania. Dlatego wyruszyliśmy z wizytą do gospodarstwa państwa Moniki i Rafała Stolarskich w Młodzawach Dużych. To dopiero pomysłowi mieszkańcy Ponidzia. Poznajcie ich historię.
Pani Monika i pan Rafał prowadzą spore gospodarstwo. Nie hodują zwierząt, nie produkują warzyw, nastawili się wyłącznie na uprawę zbóż, i dzięki temu palą w piecu bez mała za darmo. Jak to możliwe?

SONY DSC
Opał niestandardowy
W niektórych rejonach świata poza drewnem stosowane są paliwa pozyskiwane z odpadów produkcji rolnej charakterystycznej dla danego kraju. Mogą to być np. wytłoczki z pestek z oliwek po tłoczeniu oleju, pestki śliwek, wiśni, innych owoców, łuski słonecznika, orzechów, itp. W przypadku mieszkańców gminy Pińczów jest to… słoma.
Słoma, siano, trzcina – to wszystko biomasa, odnawialne źródło energii, te słynne OZE, które u nas wałkuje się głównie w kontekście wiatru, słońca i wody. Urosło „to to” na polu, a potem zwykle na polu gnije, podczas gdy niewielkim kosztem można te surowce przerobić w wartościowy opał. Na rynku dostępny jest zarówno gotowy brykiet ze słomy (nie zawsze w rozsądnej cenie), ale można też jak się okazuje wykorzystać sprasowaną w kostki lub baloty słomę. Ostatecznie najważniejszym czynnikiem obok ceny przy wyborze innej biomasy niż pellet jest jej dostępność. A państwo Stolarscy słomy, to akurat mają pod dostatkiem…
Idea samowystarczalności w produkcji opału może być kusząca, ale zacumujmy solidnie do ziemi żeby zbytnio nie odfrunąć. Do sprawy trzeba wszak podejść racjonalnie. W piec na słomę z pewnością nie powinien inwestować ten, kto nie posiada odpowiedniego zaplecza. O ile jest to piec na brykiet słomiany, nie jest specjalnie wielki, jednak przy spalaniu kostek lub nawet całych balotów słomy potrzebny jest już kocioł zbudowany specjalnie z myślą o takim rozwiązaniu. Problem w tym, że to konstrukcja większa i siłą rzeczy pracująca z dużo wyższymi mocami, więc nadaje się raczej do domów powyżej 120m2. W miejscach, gdzie zapotrzebowanie na ciepło nie idzie w setki kilowatów, taki kocioł będzie wymagał też współpracy z dużym buforem ciepła.
Piec sam w sobie jest więc ogromną instalacją, na którą składa się niemały kocioł oraz ogromny zbiornik na wodę, który kumuluje ciepło pochodzące z procesu spalania słomy, a następnie oddaje je do instalacji grzewczej w domu.
W domu państwa Stolarskich, a właściwie to w przylegającym do budynku mieszkalnego pomieszczeniu gospodarczym, znajduje się sporych gabarytów instalacja, która ogrzewa w sumie 300 metrów kwadratowych.
SONY DSC

Nasz EKOstrażnik – pan Rafał – zapytany o to dlaczego zdecydował się na taki kocioł odpowiada „Potrzeba matką wynalazku” i nie ukrywa, że szukał przede wszystkim taniej alternatywy dla tradycyjnego pieca. O ile piec sam w sobie nie odbiega cenowo od pieca na ekogroszek, czy pellet, o tyle korzyści finansowe przynosi spalany surowiec.
Uważam iż oczywistym jest, że mieszkając na wsi, powinniśmy korzystać z dobrodziejstw natury, których mamy pod dostatkiem. Słoma to produkt uboczny żniw. Można ją oczywiście posiekać i zostawić na polu, ale przy niewielkim wkładzie można z niej też wyprodukować materiał grzewczytłumaczy pan Rafał.
Jak podkreśla gospodarz, zanim postanowił zamontować właśnie takie źródło energii, czyli mniej więcej przed sześcioma laty, wziął udział w szkoleniu zorganizowanym przez ODR Pińczów.
– Miałem wtedy okazję zaobserwować nowoczesne, a w tym ekologiczne rozwiązania stosowane w wielu gospodarstwach, przedsiębiorstwach i instytucjach. Najbardziej zainteresował mnie kocioł na słomę, który wykorzystywany był w jednej ze szkół. Opał dyrekcja pozyskiwała od miejscowych rolników i wtedy narodził się pomysł, że może i u nas w gospodarstwie takie rozwiązanie by się sprawdziło – wspomina.
Jako, że w okolicy nie było wówczas firm produkujących tego typu piece, pan Rafał zasięgnął informacji w internecie i znalazł producenta aż z Pleszewa. Jednak większym wyzwaniem okazał się sam montaż tego typu urządzenia, bowiem żaden z hydraulików nie chciał podjąć się tego zadania. Ostatecznie udało się.
Nie taki słomiany ten zapał
Jakież było poruszenie w okolicy, gdy pan Stolarski zaczął zwozić baliki słomiane do palenia. Sąsiedzi i znajomi dopytywali jak sprawdza się to rozwiązanie, a starsze pokolenie mieszkańców Młodzaw zastanawiało się jak to w ogóle możliwe, aby używać do ogrzewania materiału wydawało by się „znikającego w oczach”. Otóż nic bardziej mylnego.

SONY DSCSłoma, czy też sucha biomasa łąk i ugorów, łatwo i dobrze pali się na przestrzeniach otwartych. Spalanie słomy cechuje gwałtowność spalania tzw. „słomiany zapał”. Natomiast ze spalaniem w piecu jest już nieco inaczej. Tam spalanie przebiega w dwóch etapach.  W pierwszym etapie wydziela się duża ilość pary wodnej i substancji lotnych – powstają gazy. W drugim etapie następuje bezpłomieniowe spalanie związków węgla. Aby gazy uległy spaleniu muszą zmieszać się z powietrzem, którego musi być nadmiar w komorze spalania. Gdy powietrza jest mniej, gazy nie ulegają całkowitemu spaleniu i uchodzą do komina. Dlatego piece do spalania słomy mają większe komory spalania niż przy spalaniu węgla lub drewna. Do podgrzewania wody dla potrzeb gospodarstwa czy też do ogrzewania domów, można zastosować piece nieprzelotowe w połączeniu ze zbiornikami akumulacyjnymi. Taki, jaki posiadają państwo Stolarscy. W kotłach tego typu spalana jest słoma w sprasowanych belach ładowanych ręcznie. Ciepło uwalniane podczas spalania słomy pobierane jest przez wodę ze zbiornika akumulacyjnego.
W komorze spalania mieści się około 3-4 kostek słomianych. To w zupełności wystarcza na 12 godzin – informuje gospodarz. Tak więc piec wymaga, aby zajrzeć do niego średnio dwa razy w ciągu dnia. – Zwykle robimy to rano i wieczorem. Za każdym razem wymiatamy popiół pozostający po spaleniu i wrzucamy kolejne baliki – mówi. Z kolei latem, gdy piec ogrzewa tylko wodę użytkową, 3 kostki słomy wystarczają na cztery dni. Nasz EKOstrażnik podkreśla także, że jest to dość uniwersalny piec, bo można w nim spalać właściwie każdą biomasę.
Gospodarstwo nastawione na zboża
Państwo Stolarscy prowadzą gospodarstwo o powierzchni ponad 13 hektarów. Na siedmiu uprawiane są zboża – głównie żyto i pszenica. Zboże jest sprzedawane, a słomę pan Rafał osobiście suszy, prasuje i zwozi. Później trafia ona do budynku gospodarczego. Podobnie dzieje się z 6 hektarami łąk. Z wysuszonego siana również powstają kostki.
Trzeba by sprzedać dwie tony zboża, aby kupić tonę węgla. Więc ja się pytam „gdzie tu jest ekonomia?” – stawia zasadnicze pytanie nasz gospodarz.A tak wykorzystuję odpad ze zbioru inwestując tylko swą pracę oraz koszty paliwa potrzebne na sprasowanie i zwiezienie balikówtłumaczy.

Słoma może być spalana w postaci sieczki, mierzwy, balotów i brykietów. Wartość opałowa jednego kilograma słomy jest równy 0,6 kg węgla kamiennego. Natomiast niski ciężar właściwy słomy sprawia że objętość słomy jest o 10 – 20 razy większa od objętości węgla. Jej wartość opałowa zależy od rodzaju zboża czy też innych roślin, jej wilgotności i zwiędnięcia.

Największą wartością opałową cechuje się słoma żytnia, potem pszeniczna, jęczmienna, owsiana i z kukurydzymówi pan Rafał. W przypadku kukurydzy korzystnie jest, aby rośliny wcześniej obmarzły bo potem lepiej schną. Należy pamiętać, że słoma musi być sucha, jej wilgotność nie może być większa niż 20 %. Przy większej wilgotności ma niższą wartość energetyczną, źle pali się i emituje więcej zanieczyszczeń podczas spalania, a także powstają substancje smoliste, z których tworzą się nagary w palenisku i otworach wylotowych spalin.
Warto też podkreślić, że popioły powstałe ze spalania słomy zawierają dużo potasu i innych składników mineralnych chętnie pobieranych przez rośliny z gleby, dlatego mogą być wykorzystywane do nawożenia pól uprawnych pod warunkiem odpowiedniego ich uzupełniania innymi nawozami.

rys. czysteogrzewanie.pl

Czy wiesz że…
Słoma może być spalana w następujących postaciach:
– w belach lub balotach,
– pocięta (sieczka, dłuższe włókna)
– jako brykiety lub granulat

Publikacja w ramach zadania pn. „EKOstrażnicy Ponidzia 2 – kampania informacyjno – edukacyjna aktywizująca społeczeństwo do ekorozwoju poprzez promowanie dobrych praktyk z zakresu działań i postaw proekologicznych mieszkańców gmin z terenu Ponidzia” dofinansowanego przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Kielcach.

kl

Udostępnij.

Dodaj komentarz

Directory Wizard powered by www.polldirectory.net

Powered by themekiller.com