„Nie patrzymy na zegarek. Pracujemy, gdy inni się bawią.”

0

Robert Dąbal jest dyrektorem Buskiego Samorządowego Centrum Kultury od kwietnia 2013 roku. Jest raczej cichym i spokojnym człowiekiem lubiącym stabilizację, co na pierwszy rzut oka nie licuje z funkcją przez niego piastowaną – dyrektora instytucji kultury. Kultura to przecież ciągły ruch, działanie. Po zmianie stanowiska zdecydowanie musiał  się więc przestawić na zupełnie inny styl pracy. Jest z wykształcenia prawnikiem, a wcześniej, nim trafił do buskiej instytucji kultury, pracował w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Zmiana stanowiska związana była przede wszystkim ze zmianą godzin pracy. BSCK to jednostka, która czynna jest przecież niemal 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. W ciągu dnia musi być dostępne chociażby jako punkt informacji dla kuracjuszy, wieczorami skupia się na działalności kina, a w weekendy organizuje czas wolny nie tylko dzieciom i młodzieży, ale i dorosłym mieszkańcom miasta i kuracjuszom.
robert dabal

Jak to jest z tym BSCK i kulturą w Busku? Co będzie z buską kulturą w czasie przebudowy budynku instytucji? O tych przejściowych, ale jednak problemach, rozmawiamy z dyrektorem buskiego ośrodka kultury – Robertem Dąbalem.

Kultura mieszkańcom Buska-Zdroju kojarzy się przede wszystkim z różnego rodzaju imprezami. Przed nami jedna z większych – święto miasta – DNI BUSKA-ZDROJU. W tym roku będą one nieco inaczej obchodzone niż zwykle.
Jest to obok Festiwalu Muzycznego im. Krystyny Jamroz największa impreza organizowana przez BSCK. W tym roku rzeczywiście będzie wyjątkowa, ponieważ będziemy świętować 730-lecie lokacji Buska-Zdroju. W związku z tym postanowiliśmy przedłużyć świętowanie o jeden dzień, a właściwie to rozpocząć je wcześniej.
W piątek 25 sierpnia zaplanowaliśmy m.in. koncert naszych przyjaciół z Grodna na Białorusi, którzy przyjeżdżają na zaproszenie szkoły muzycznej. Wieczorem przewidzieliśmy także widowisko plenerowe na tzw. „Byczej Górze”, które opowiada o historii powstania i lokacji miasta.
Na kolejne dwa dni, 26-27 sierpnia, przygotowaliśmy mnóstwo koncertów mniej i bardziej znanych zespołów. Zapewniam jednak, że wszystkie będą rewelacyjne, a w dodatku odnoszą się w swym repertuarze do różnych stylów muzycznych. Sobota będzie bardziej oficjalna. Rozpoczynamy mszą świętą, będą oficjalne przemówienia, a później właściwie bawimy się do wieczora. Jestem przekonany, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli nawet nie w kwestii muzycznej, to warto nas odwiedzić, bo będzie tu mnóstwo stoisk i stref związanych z tradycją i lokalnymi produktami. Nie zabraknie nieocenionych gospodyń z kół wiejskich, naszych partnerskich podmiotów, komercyjnych, ale lokalnych firm. Będzie miasteczko rowerowe, strefa zabaw dla najmłodszych, gastronomia. W planach jest Przemarsz Orszaku Królewskiego, który koniecznie trzeba zobaczyć. No i gwiazda wieczoru – Patrycja Markowska. Wcześniej wystąpią też zespół BeMy oraz Jeremi i Artur Sikorscy. To w sobotę. Natomiast w niedzielę zaczynamy od piętnastej atrakcjami dla dzieci. Nasz kolejny gość zaskakiwać będzie niesamowitymi akrobacjami rowerowymi. No i kolejna dawka muzyki szykuje się m.in. w wykonaniu Agaty Sobocińskiej, Grzegorza Hyżego i zespołu Future Folk.
Jest to jedna z największych, o ile nie największa, impreza plenerowa na Ponidziu. Tak więc zapraszamy na nią nie tylko mieszkańców miasta i kuracjuszy, ale i naszych sąsiadów z sąsiednich gmin, a nawet powiatów.

Wróćmy na chwilę do spraw bardziej przyziemnych, zanim znów uniesiemy się i rozmarzymy o buskiej kulturze. Jak na co dzień wygląda praca w miejscowym Domu Kultury?
Jest to trochę odmienny rodzaj pracy od każdej innej. Podczas kiedy ludzie chcą się bawić i się bawią – my pracujemy. Zapewniamy rozrywkę.
Dom Kultury i ludzie tu pracujący bardzo dużo wnoszą od siebie w organizację każdego wydarzenia. Dajemy i będziemy dawali z siebie wszystko. Nasza praca wymaga od nas pewnego rodzaju poświęcenia, przede wszystkim swojego czasu, ale wszyscy tu pracujący zdają sobie z tego sprawę. Musimy wykazywać się kreatywnością, aby tworzyć, organizować, wymyślać kolejne akcje, propozycje.
Podziwiam swoich pracowników. Zdarza się, że w ogóle nie patrzą na zegarek. U nas nie ma czegoś takiego „ o wybiła piętnasta zbieramy się do domu”. Dla przykładu, gdy organizujemy koncert, musimy zadbać, aby przed jego rozpoczęciem wszystko było przygotowane, często takie imprezy się przedłużają, a przecież po każdym wydarzeniu trzeba wszystko „posprzątać”, aby kolejnego dnia dom kultury był gotowy do otwarcia i przyjęcia kolejnych osób. Osoby z zewnątrz nie do końca chyba mają świadomość, że my jeszcze na długo po zakończeniu wszystkich atrakcji pracujemy.
Cieszę się, że większość ocen pracy domu kultury jest pozytywna. Zespół którym kieruję i jego poświęcenie jest sercem działalności instytucji i napędza kulturę w mieście.

Co składa się na tę kulturę?
Z pewnością wiele zadań. Naszą działalność można podzielić ze względu na czas. Latem jest to więcej imprez w plenerze. Wspomniane już Dni Buska-Zdroju, festyny w sołectwach itp. W roku szkolnym dużo pracujemy ze szkołami, które w naszych wnętrzach przygotowują przedstawienia, a jest ich naprawdę dużo, bo odbywają się, można powiedzieć, każdego tygodnia.
Nie możemy zapomnieć o Szkole Muzycznej I stopnia im. K. Pendereckiego, która działa tu, w budynku BSCK i zrzesza uzdolnione muzycznie dzieci z całej gminy, czy o Uniwersytecie Trzeciego Wieku dla seniorów. Działamy także poprzez Centrum Informacji Turystycznej, które przekazuje informację odwiedzającym, ale również odbiera sygnały o naszym mieście.
Jeszcze inną naszą działalnością jest prowadzenie Kina „Zdrój”, które w moim mniemaniu jest najbardziej konkurencyjnym kinem na Ponidziu, a jeśli chodzi o ceny biletów, to nawet w województwie. Ciężko jest teraz znaleźć kino, które oferuje ceny biletów na poziomie 10-15 złotych. W dodatku od kiedy posiadamy nową aparaturę kinową możemy pozwolić sobie nawet na granie premier. Oczywiście nie zawsze możemy to zrobić, co wiąże się z wytycznymi dystrybutorów np. konieczność grania go przez dwa tygodnie non stop. Niestety takie małe kina jak nasze, nie zgromadzą takiej liczby chętnych na każdy seans. Poza tym musimy zachować pewną różnorodność, a przecież mamy tylko jedną salę. Dlatego czasami opóźnienie seansu o tydzień lub dwa weekendy, nie jest aż tak ogromnym problemem. Jeśli natomiast chodzi o liczebność, tu muszę się pochwalić. Często zdarza nam się, że sale są wypełnione po brzegi, a seanse wydłużane, bo tak ogromne jest zainteresowanie danym filmem.
Skończę na planowaniu i organizowaniu imprez, koncertów i uroczystości. Zarówno tych cyklicznych, odbywających się np. raz do roku, jak i codziennych zajęć pozalekcyjnych dla dzieci i młodzieży. Układamy programy i propozycje dla naszych odbiorców, a więc mieszkańców i kuracjuszy w pierwszej kolejności. Staramy się dla każdego przygotować coś miłego, atrakcyjnego i zwykle nam się to udaje. Nie ukrywam, że dużo testujemy i próbujemy. Zdarza się czasem, że coś co wydawało nam się, że będzie świetną propozycją – zupełnie nie zainteresuje odbiorców. Nie boimy się eksperymentować, bo dzięki temu mieszkańcy mają niezwykle różnorodną ofertę, a przecież każdy jest inny, lubi inną muzykę, interesuje się inną dziedziną sztuki. My działamy dla wszystkich i nie możemy kierować się tylko własnym gustem.

A gdy coś nie wypali?
Wówczas… całość wywiadu Kariny Lechowskiej z Robertem Dąbalem dostępna  w papierowym wydaniu “Tygodnika Ponidzia”. 

Udostępnij.

Dodaj komentarz

Directory Wizard powered by www.polldirectory.net

Powered by themekiller.com