Grzegorz Gzyl – z cyklu „Poznaj bliżej absolwentów buskiego ogólniaka”

0

Drodzy Czytelnicy, nasz cykl artykułów przybliżających znanych absolwentów buskiego LO, zaczęliśmy od prezentacji osób, które poświęciły się ogólnie rzecz biorąc  –  polityce. Dziś przybliżamy Wam, kolejne wspomnienia ze szkolnych lat, znanych obecnie uczniów liceum. Tym razem,  kilka ciekawostek zdradził nam znany i lubiany – Grzegorz Gzyl, aktor teatralny, telewizyjny i filmowy. Jak mówi, w zawodzie najbardziej ceni scenę. Większość ludzi kojarzy go z telewizji, głównie z popularnego serialu „Na wspólnej”. Według niego praca w serialu wymaga pewnego rodzaju sprawności czy umiejętności, której można się z czasem nauczyć, a nawet jest konieczna. Myśli o szybkiej pracy. Aktor jednak woli mieć więcej czasu, żeby wszystko dokładnie przeanalizować, dlatego to co najciekawsze, najbardziej interesujące i dające najwięcej satysfakcji, to praca w teatrze. – Nigdy bym jej nie zamienił,  na bycie wyłącznie aktorem serialowym. Praca w teatrze to jest moje spełnienie – oznajmił Grzegorz Gzyl.

Grzegorz Gzyl urodził się 19 sierpnia 1963 roku w Busku-Zdroju. Jak przyznaje, swoją przygodę z aktorstwem zaczął już w Liceum Ogólnokształcącym w Busku-Zdroju, którą później rozwijał od 1983 roku do 1987 roku w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej  w Krakowie. W 1987 zaangażował się do Teatru Muzycznego w Gdyni, gdzie pracował przez 7 lat, grając m.in. w spektaklach: West Side Story, Skrzypek na dachu, Cabaret i Les Miserables. – To były wielkie musicalowe inscenizacje – wspomina aktor.  

Grzegorz Gzyl (3)

Od 1994 roku do dziś  pracuje w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Łącznie ma na swoim końce około 100. ról teatralnych. Bardzo lubi kameralne przedstawienia, ceni sobie bezpośredni kontakt z widzem. Występował także w spektaklach teatru telewizji, pojawił się w kilku filmach. Lubi pracę w radio, czytanie powieści czy udział w słuchowiskach. Jak mówi, to bardzo uruchamia wyobraźnie. Od 2005 roku pracuje w serialu „Na Wspólnej” grając rolę Marka Zimińskiego.

Aktor ma żonę i dwójkę dzieci: 12-letnią córkę Antoninę oraz 28-letniego syna Jeremiasza, który też jest aktorem. Busczanim ma również dwóch braci. Bliźniaka – Marka, który mieszka w Busku-Zdroju – rodzinnym mieście Grzegorza Gzyla oraz starszego brata Waldemara, mieszkającego w Otwocku. Jak mówi, do dziś nie wie, który z bliźniaków przyszedł na świat pierwszy.

W roku 1982, Grzegorz Gzyl zdał maturę. Niestety nie miał studniówki.

– Jak pamiętamy 13 grudnia 1981 roku ogłoszony został  stan wojenny, był zakaz gromadzenia się. Tak więc wszelakie kreacje, przygotowania, to wielkie przeżycie, bo to był i jest, taki wielki bal – wejście w dorosłe życie. To wszystko nas ominęło – wspomina aktor.

Grzegorz Gzyl (2)

Artysta w rozmowie zdradził nam, że jednym z ulubionych nauczycieli w tamtym okresie był profesor Zdzisław Skoczylas – nauczyciel języka polskiego.

– To on zaszczepił we mnie miłość do teatru. Pod jego kierownictwem, wraz z bratem, uczęszczaliśmy do szkolnego teatru Hades, w którym prezentowaliśmy poezję: Miłosza, Leśmiana, Harasimowicza – to były piękne czasy w tej szarej rzeczywistości. Jeździliśmy na przeglądy szkolnych teatrów. Fajna przygoda. To był początek, zaczyn, który spowodował, że zapragnąłem uprawiać ten zawód. Poza językiem polskim lubiłem też bardzo w-f. Dlaczego? W tamtych czasach nie było komputera. Przychodziło się ze szkoły do domu, rzucało w kont tornister i spędzało z kolegami bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu grając m.in. w piłkę. Każda przerwa, taka nawet 10-minutowa, wystarczyła nam na rozegranie całego meczu. Każdą chwilę wykorzystywaliśmy co do sekundy – mile wspomina Grzegorz Gzyl.

Grzegorz Gzyl (1)

Który z przedmiotów sprawiał więc panu największe trudności w nauce? – zapytaliśmy. Chemia – odparł aktor.-  nienawidziłem chemii. Nie rozumiałem po co te wzory, wkuwanie na pamięć tego wszystkiego. Teraz to się chyba na mnie troszkę mści,  bo z kolei moja 12 – letnia córka, bardzo się interesuje chemią – dodaje.

Jak artysta wspomina liceum? Mówi, że bardzo sympatycznie. Szczególnie w relacjach kolega – kolega czy nauczyciel-uczeń. Pan Gzyl podkreśla, że w swoim licealnym życiorysie nie ma takich wspomnień tzw. „pikantnych”. Zawsze był uczniem poukładanym i nie było z nim kłopotu.

– Nie byłem uczniem niesfornym. Zresztą w tamtych czasach nikomu nie przychodziło do głowy, żeby stwarzać jakieś problemy.  Jak się jakieś wagary zdarzyły, to może raz na rok. Każdy wiedział, że liceum było szansą  żeby zaistnieć, bo tylko dobre świadectwo, dobre wyniki i dobre przygotowanie da nam jakąś szansę żeby realizować swoje marzenia – wyjaśnił aktor.

Pan Grzegorz mile wspomina również swoją wychowawczynię – panią Krystynę Poskutę – nauczycielkę biologii. – Pani profesor była bardzo wymagająca. Szczególnie pamiętam jej wygląd, przypominała damę z innej epoki, bardzo dystyngowana, konkretna. Jeśli buskie liceum nadal, bez względu na przemijający czas, zachowało tę jakość, tę kondycję, to z pewnością polecam naukę właśnie w tej placówce – zdecydowanie twierdzi aktor.

Panie Grzegorzu. W imieniu własnym i naszych czytelników bardzo dziękuję  za poświęcony nam czas.

Już dziś przypominamy, że w dniach 15-17 czerwca odbędzie się jubileuszowy IX Zjazd Absolwentów z okazji 100-lecia szkoły. Zapraszamy na uroczysty bal, który odbędzie się w drugi dzień zjazdu. Zapisy pod telefonem: 41 378 36 53                       Marta Gajda

Udostępnij.

Dodaj komentarz

Powered by themekiller.com