Biegające ambasadorki Pińczowa

0

karolina 3Karolina Stanek. Mama Kacpra, żona Dawida, ulubiona wychowawczyni dzieci i młodzieży z Fundacji „Złote Serce”, wolontariuszka. Piękna młoda pińczowianka zakochana w swojej rodzinie, pracy i pasji, jaką jest bieganie. Członkini nieformalnej grupy sportowej Biegnę Ale Dokąd BAD Pińczów

Joanna Strączek. Karolina. Kiedy Ty znajdujesz na to wszystko czas?
K.S. Znajduję czas na bieganie bo to mój czas. Tylko dla mnie. To moje hobby, moja pasja – dziś wiem, że to również moje uzależnienie, ale pozytywne. Każdy z nas znajduje w ciągu dnia czas dla siebie. Ja również, z tym, że zamiast kanapy i telewizora zakładam buty i wychodzę pobiegać. Mam wiele pasji, ale nabyte kontuzje nie pozwalają na realizację wszystkich, dlatego delektuję się każdym treningiem, czy to sama, czy wspólnie ze znajomymi.

J.S. Kiedy po raz pierwszy pobiegłaś?
K.S. Nie pamiętam kiedy to było bo mam wrażenie, że bieganie towarzyszyło mi od zawsze. W szkole podstawowej biegałam w zawodach sportowych, reprezentowałam szkołę na szczeblu powiatowym i wojewódzkim. Grałam także w siatkówkę, do której powróciłam tuż po urodzeniu syna. Bieganie było więc dodatkiem do całości, co z czasem przerodziło się w pasję. Obecnie biegam regularnie od około 8 lat. Na początku były to krótkie dystanse, potem zaczęłam konkretne treningi przygotowując się do różnych zawodów.

Całość wywiadu  w papierowej wersji “Tygodnika Ponidzia”.

PaulinaPaulina Klasińska, młoda mieszkanka Pińczowa obdarzona urodą, pięknym uśmiechem, bogatą osobowością i … wyjątkowo mocnymi mięśniami nóg. Paulina kocha sport, a zwłaszcza bieganie. Na co dzień pracuje z niepełnosprawnymi dziećmi i młodzieżą z Fundacji „Złote Serce”. Biega w barwach grupy 5 Sów Run Team Pińczów.

Joanna Strączek: dlaczego biegasz?
Paulina Klasińska: dobre pytanie, hmmm… Bieganie jest dla mnie sposobem na życie, odskocznią od problemów codziennych i największą moją pasją, która pochłonęła mnie całkowicie. Daje mi wielką satysfakcję i olbrzymi zastrzyk energii do życia.

J.S. Pamiętasz swój pierwszy kilometr?
P.K. Pierwszy kilometr? Haha… tak pamiętam od razu było ich 10.  To było wtedy, gdy odważyłam się pójść na pierwszy prawdziwy trening do grupy biegowej .Tak mnie przetrenowali, że chodzić nie mogłam przez tydzień. Miałam potworne zakwasy, ale mnie to nie zniechęciło, a wręcz odwrotnie – dało mi to jeszcze większego powera do biegania.

Całość wywiadu  w papierowej wersji “Tygodnika Ponidzia”.

Karolina i Paulina to nie jedyne biegające ambasadorki Pińczowa. W biegowych grupach Biegnę Ale Dokąd BAD oraz 5 Sów Run Team Pińczów jest więcej przedstawicielek piękniejszej części społeczeństwa. Wszystkie dzielnie stają twarzą w twarz z kilometrami i własnymi słabościami, dumnie nosząc na piersi herb Pińczowa. I za to należy im się ogromny szacunek i podziękowania.

 

 

Udostępnij.

Dodaj komentarz